Czy uważasz, że warto mówić o powieściach z ich przeszłości, skoro jeden z kochanków w tamtym czasie nie był wolny? Wygląda na to, że słynna aktorka z Hollywood, Carrie Fisher, odpowiedziała na to pytanie twierdząco! Postanowiła podzielić się z ludźmi swoimi wspomnieniami o romantycznym związku z zamężnym Harrisonem Fordem ...
Pani Fischer powiedziała, że znalazła swój stary pamiętnik i nie mogła dzielić się swoimi treściami z fanami. Okazuje się, że wiele lat temu na planie jednej z pierwszych części fantastycznego sagi "Gwiezdne Wojny" ukazywała się miłość do Han Solo i księżniczki Leii z planu filmowego:
"Nie znałem Harrisona, zanim przybyłem do Los Angeles, żeby przetestować pana Lucasa. Kiedy pierwszy raz go zobaczyłem, od razu zrozumiałem, że jest prawdziwą gwiazdą! Staliśmy się bardzo blisko w nieformalnej atmosferze, na przyjęciu urodzinowym samego reżysera. Potem wybuchła namiętna, bardzo krótka powieść. Przed kamerami graliśmy księżniczkę i zakochanego pirata, a pod koniec tygodnia przeszliśmy na emeryturę dla własnych przyjemności! "I czy to jest takie dobre?
Gwiazda projektów "Kiedy Harry poznał Sally" i "The Big Bang Theory" przyznała się reporterom, że podczas krótkiego romansu ze swoim partnerem na planie wciąż wątpiła w siebie. Była pewna, że nie była wystarczająco dobra dla takiego faceta jak Ford:
"Dlaczego wybrał mnie, tak skromnego, niedoświadczonego i naiwnego? W moich oczach był po prostu wspaniałym człowiekiem, łagodnym i bardzo miłym "
I co w tym złego, pytasz? Chodzi o to, że w czasie kręcenia filmu, który uwielbiał Harrisona Forda, był już żonaty z pierwszą żoną Marią Marquardt. Ich rozwód nastąpił dwa lata po premierze filmu "Gwiezdne wojny. Odcinek IV: Nowa nadzieja.